Przed rozprawą o Apostolskim Wyznaniu Wiary zamieszczam artykuł z czasopisma „Die Christliche Welt”, 1892, nr 32 z 18 sierpnia, który ściągnął na mnie gwałtowne ataki i zmusił mnie do przedstawienia w krótkim zarysie historycznego sprawozdania o powstaniu tego wyznania wiary. Ukazało się ono kilka tygodni później w wydawnictwie A. Haack (Berlin NW, Dorotheenstraße 55). Jest ono tutaj przedrukowane z nieznacznymi zmianami według 26. wydania (1892). Wszystkie wydania opatrzone były uwagą, którą i teraz powtarzam: Musiałem zrezygnować z podania licznych dowodów źródłowych do poniższych wywodów. Prezentacja całego materiału wymagałaby wielu arkuszy [drukarskich].
W sprawie Apostolikum
Kilka tygodni temu do profesora Harnacka w Berlinie przybyła delegacja studentów z pytaniem, czy mógłby im doradzić skierowanie, wraz z innymi pruskimi studentami teologii, petycji do Ewangelickiej Naczelnej Rady Kościelnej w związku ze sprawą Schrempfa o usunięcie tak zwanego Apostolikum z formuły ordynacyjnej duchownych oraz z użytku liturgicznego. Profesor Harnack odpowiedział na to podczas swojego wykładu z najnowszej historii Kościoła, a treść tej odpowiedzi przekazał pytającym w następujących zdaniach. [Przypis wydawcy, D. Rade.]
Odpowiedź na pytanie, czy niżej podpisanemu wydaje się wskazane złożenie przez studentów teologii petycji do Ewangelickiej Naczelnej Rady Kościelnej w sprawie zniesienia Apostolikum.
1. Podzielam pogląd pytających, że Kościołowi ewangelickiemu przystałoby zastąpienie Apostolikum lub umieszczenie obok niego krótkiego wyznania wiary, które wyraźniej i pewniej wyrażałoby zrozumienie Ewangelii, osiągnięte w czasie Reformacji i w okresie po niej następującym, a jednocześnie usunęłoby zgorszenia, jakie ów Symbol w swoim brzmieniu nastręcza wielu poważnym i szczerym chrześcijanom, zarówno świeckim, jak i duchownym.
2. Wraz z pytającymi uważam sprawę Schrempfa za uzasadnioną, a wręcz nakazaną sposobność, by ponownie podnieść kwestię ważności i użycia Apostolikum w Kościołach ewangelickich i by nie dać się zniechęcić do takiej inicjatywy przewidywanym brakiem powodzenia w chwili obecnej. Jestem zdania, że Synody Generalne Kościołów ewangelickich nie mają poważniejszego i bardziej palącego zadania niż to, by otwarcie rozważyć kwestię wyznaniową.
3. Przy takich staraniach nie należy jednak głosić hasła: „Należy znieść Apostolikum”; albowiem takie hasło stałoby się bronią w ręku przeciwników chrześcijaństwa, byłoby niesprawiedliwością wobec wysokiej wartości religijnej i czcigodnego wieku Apostolikum, oznaczałoby dalej pogwałcenie [praw] tych ewangelickich chrześcijan, którzy w Apostolikum znajdują wyraz swojej wiary w pełni i bez zastrzeżeń, i wreszcie nie odpowiadałoby sposobowi, w jaki Kościoły Reformacji odnosiły się do świadectw wiary z przeszłości i odnosić się muszą tak długo, dopóki nie otrzymają siły do nowego czynu reformatorskiego lub nowej osobistości reformatorskiej.
4. Dlatego też obecnie wszelkie starania mogą zmierzać jedynie do tego, by albo usunąć Apostolikum z użytku liturgicznego, albo przynajmniej zapewnić zborom możliwość niekorzystania z niego, albo też zastąpić je inną ewangelicką formułą wiary.
5. Starania te zyskają jednak pewną szansę powodzenia tylko wtedy, gdy owo krótkie wyznanie wiary, którego pragnie się w miejsce Apostolikum lub obok niego, zdoła się rzeczywiście sformułować i stworzyć, i jeśli pod względem formy oraz mocy będzie ono przewyższać to stare. W Kościołach wolno bowiem – w stopniu jeszcze wyższym niż w życiu państwowym – negować jedynie budując. Każde inne działanie jest złem; same zaś życzenia dotyczące nowego wyznania tu nie wystarczą, jakkolwiek dobrze byłyby one pomyślane i jakkolwiek poważnie ujęte.
6. Uznanie Apostolikum w jego dosłownym brzmieniu nie jest sprawdzianem chrześcijańskiej i teologicznej dojrzałości; wprost przeciwnie, dojrzały, wykształcony na zrozumieniu Ewangelii i historii Kościoła chrześcijanin będzie musiał powziąć zastrzeżenia wobec wielu zdań Apostolikum. Jednakże na odwrót, można też oczekiwać od dojrzałego i wykształconego teologa, że posiada tyle zmysłu historycznego, by przekonać się o wysokiej wartości i wielkiej zawartości prawdy w Apostolikum i by zyskać pozytywne nastawienie do jego myśli przewodniej, co umożliwi mu rozpoznanie w Apostolikum starego świadectwa jego własnej wiary.
7. Na wszystkie poszczególne zdania Symbolu w ich dosłownym brzmieniu nie da się jednak owego pozytywnego stanowiska rozciągnąć. Ale tutaj wolno wprowadzić potrójne rozważenie, że:
- a) Kościół ewangelicki sam nie utrzymuje pierwotnego, dosłownego brzmienia przy wszystkich zdaniach Symbolu („Świętych obcowanie”);
- b) że jedno ze zdań sprzeciwia się nauce Pawła („Ciała zmartwychwstanie”) i dlatego także według zasad Kościoła ewangelickiego nie może być utrzymane w swoim dosłownym brzmieniu; oraz że
- c) wszystkie pojedyncze fakty, które chrześcijanin wyznaje, są zdaniami wyznania wiary nie jako nagie fakty, lecz ze względu na niewidzialne relacje i wartości, które wiara w nich dostrzega.
8. Rozważania te jednak nie wystarczają jeszcze w odniesieniu do jednego zdania Apostolikum („Poczęty z Ducha Świętego, narodzony z Marii Panny”), albowiem tutaj stwierdza się jako fakt coś, co dla wielu wierzących chrześcijan jest nie do przyjęcia [dosł. niewiarygodne] i co nie pozwala na taką reinterpretację, która mieściłaby się w ciągłości innych reinterpretacji kościelnych, gdyż musiałaby ona oznaczać zmianę sensu na przeciwny. Tutaj zachodzi więc rzeczywisty stan wyższej konieczności dla każdego szczerego chrześcijanina, który ma używać tego Symbolu jako wyrazu swojej wiary, a jednak nie potrafi przekonać się o prawdziwości owego zdania.
Jako najprostsze rozwiązanie jawi się to, by ci, którzy nie uznają owego zdania, nie zostawali i nie pozostawali duchownymi, oraz by świeccy, którzy znajdują się w tym samym położeniu, odsunęli się od Kościoła, który ów Symbol utrzymuje w mocy. W istocie, tym, którzy w swoim sumieniu czują się przymuszeni, by tak postąpić, można jedynie poważnie doradzać, by nie czynili nic wbrew swemu sumieniu, gdyż działanie wbrew sumieniu jest najwyższą grozą.
Jednakże nie jest tak, że sumienność takich mężów musiałaby stać się prawem powszechnym. Gdyby ze względu na jedno pojedyncze zdanie, które przynajmniej nie stoi w centrum chrześcijaństwa, miała zostać zniesiona zdolność do budowania zboru, w którym się urodziło, i do uczestniczenia w jego życiu wewnętrznym, to żadna wspólnota religijna w ogóle nie mogłaby istnieć. Jak bowiem byłoby możliwe stworzenie instytucji nauczania i kultu, które w każdym punkcie oddawałyby przekonania wszystkich i nikomu nie nastręczały zgorszenia, i jak pomyśleć, by instytucje te natychmiast podążały za każdą – choćby i sprawdzoną – przemianą chrześcijańskiego zrozumienia?
Nie jest więc brakiem sumienia, lecz stanowiskiem trwałym i dającym się moralnie usprawiedliwić, postawa tego, kto pozostaje w Kościele – choćby i jako nauczyciel – mimo iż ma zastrzeżenia do owego fragmentu i jemu podobnych.
Ale to pozostanie jest oczywiście moralnie usprawiedliwione tylko wtedy, gdy dany teolog:
- a) zgadza się z zasadniczą myślą swojego Kościoła;
- b) tam, gdzie może liczyć na zrozumienie – choćby i u przeciwników – nie robi tajemnicy ze swojego odmiennego zdania; oraz
- c) w granicach, jakie wyznacza mu jego powołanie [urząd], działa na rzecz zniesienia owego stanu wyższej konieczności.
W takim stanie znajduje się on rzeczywiście; dlatego też – jak z jednej strony nie jest on zobowiązany do odbierania swoich sił swojemu Kościołowi, który nie jest Kościołem Prawa, tak z drugiej strony jest on zobowiązany pracować w swojej cząstce nad uzdrowieniem owej trudnej sytuacji. Tylko tak zachowa czyste sumienie. Rodzaj tej pracy będzie jednak różny w zależności od powołania i zdolności. Prawo i niezwykłą siłę, jakiej wymaga publiczna agitacja, odnajdą w sobie zapewne tylko nieliczni, jeśli się dobrze zbadają. Ponadto głośne agitacje odnoszą często skutek odwrotny do zamierzonego.
9. Na pytanie, czy przyszli duchowni, będący obecnie jeszcze studentami teologii, mają prawo ze względu na swą przyszłość przystępować do ruchu na rzecz zniesienia Apostolikum, mogę odpowiedzieć jedynie przecząco, i to z następujących powodów:
- a) ponieważ hasło „zniesienie Apostolikum” jest w ogóle błędne (patrz wyżej);
- b) ponieważ, nawet jeśli ograniczy się to zadanie do granic nakreślonych powyżej, moim zdaniem studenci w takich kwestiach jak niniejsza w ogóle nie powinni wydawać publicznych osądów;
- c) ponieważ zajmowanie się tą szczególną kwestią zakłada chrześcijańską i naukową dojrzałość, którą studenci mogą nabyć co najwyżej pod koniec okresu studiów, a agitacja niechybnie pociągnęłaby za sobą także młodych i najmłodszych studentów, stając się tym samym wielce niepokojącym i przykrym widowiskiem, powodując jedynie zamęt w wielu sumieniach i przynosząc niejednemu wkrótce bolesną skruchę (patrz także w szczególności uwagi w punkcie 5).
Szanując zamiar i pragnienie, z których wyrosło to pytanie, mogę wreszcie dać pytającym dwie wskazówki, dzięki których przestrzeganiu osiągną to, czego pragną, w sposób bardziej stosowny i pewny:
Po pierwsze: pilne studium historii dogmatów i symboliki, aby zdobyć rzeczywiste zrozumienie zarówno pierwotnego sensu wyznań wiary, jak i historii przemian ich rozumienia – często aż do sensu zupełnie nowego – i aby nauczyć się odnajdywać także w poglądach pozornie lub rzeczywiście obcych oraz wydobywać z nich zawartość prawdy.
Następnie: stałość w przekonaniach religijnych zdobytych na uniwersytecie, a odbiegających od tak zwanej lub rzeczywistej tradycji, aby przy wstępowaniu na urząd nie zostało w krótkim czasie zmyte lub ze złamanym sumieniem odsunięte na bok to, o czym człowiek był niegdyś przekonany. Agitacje tu nie pomogą, a najmniej te, które wychodzą od osób jeszcze niedostatecznie dojrzałych. Jeśli jednak wszyscy jako mężowie na urzędzie kościelnym będą wiernie i mocno trzymać się ideałów, które zdobyli jako młodzieńcy, wówczas z pewnością nadejdzie złoty czas dla Kościoła Jezusa, a ustaną także stany wyższej konieczności, które teraz muszą być znoszone.
Dodatek. Istotna treść Apostolikum polega na wyznaniu, że w religii chrześcijańskiej podarowane są dobra: „Święty Kościół”, „Grzechów odpuszczenie”, „Żywot wieczny”, że posiadanie tych dóbr przyrzeczone jest wierze w Boga, Wszechmogącego Stwórcę, w Jego Syna Jezusa Chrystusa i w Ducha Świętego, i że zostały one uzyskane przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Treść ta jest ewangelicka.
(…)