Karl Barth, Nowy świat w Biblii

Powinniśmy spróbować znaleźć odpowiedź na pytanie: Co mówi Biblia? Co to za dom, do którego drzwiami jest Biblia? Jaki kraj otwiera się przed nami, gdy otwiera się przed nami Biblia?

Jesteśmy z Abrahamem w Haranie i słyszymy rozkazujące wezwanie, które dochodzi do niego: „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do ziemi, którą ci pokażę!” Słyszymy obietnicę: Uczynię z ciebie wielki naród! I „Abraham uwierzył Panu, a On poczytał mu to za sprawiedliwość”. Co to wszystko oznacza? Kiedy słyszymy te słowa i wydarzenia, czujemy, że coś się za nimi kryje. Ale co? To właśnie chcemy teraz wiedzieć.

Jesteśmy z Mojżeszem na pustyni, przez czterdzieści lat pokutuje za pochopny czyn i przebywa wśród zwierząt. Co dzieje się w jego wnętrzu? Nic nam o tym nie powiedziano; to oczywiście nie nasza sprawa. Nagle rozlega się wołanie: Mojżeszu, Mojżeszu! i wielkie polecenie: Idź, poślę cię do faraona, abyś wyprowadził mój lud, dzieci Izraela, z Egiptu! I proste zapewnienie: Będę z tobą! Znowu słowa, wydarzenia, które na początku wydają się nam jedynie zagadkami. Niczego takiego nie czytamy w gazetach ani w innych książkach. Co się za nimi kryje? Chcielibyśmy wiedzieć.

Pod dębem w Ophrah w ziemi Kanaan, syn rolnika, Gideon, w czasie poważnych kłopotów z wrogiem. Ukazuje mu się „anioł Pański” i mówi do niego: Pan z tobą, dzielny bohaterze! Gedeon potrafi całkiem śmiało oponować: Jeśli Pan jest z nami, dlaczego to wszystko nam się przydarzyło? Ale „Pan” wie jeszcze lepiej, jak go uciszyć: Idź w swojej sile, wybawisz Izraela z rąk Midianitów. Oto Ja cię posłałem!

W przybytku w Szilo młody Samuel i znowu takie wezwanie: Samuelu, Samuelu! a stary pobożny człowiek kościoła Eli daje mu mądrą radę: Idź znowu i połóż się spać: a on jest posłuszny i śpi przez długi czas, aż nie może już spać, ponieważ wezwanie przychodzi raz po raz, ponieważ nawet pobożny Eli myśli, że to może być [głos Pana]! Samuel również musi słuchać i być posłuszny. – Czytamy to wszystko, ale co właściwie czytamy? Czujemy coś w rodzaju trzęsienia ziemi, jak fale morskie grzmiące nieustannie o swoje tamy, ale co to właściwie jest, co puka i najwyraźniej chce wejść?

Czy mam jeszcze przypomnieć, jak Eliasz, w imieniu „Pana”, przeciwstawił się całej potędze swego króla, a potem sam musiał poznać tego „Pana”, nie w burzy i nawałnicy, ale w „cichym, łagodnym powiewie wiatru”! Jak Izajasz i Jeremiasz nie chcieli mówić, a jednak musieli mówić o tajemnicach Boskiego sądu i Boskiego błogosławieństwa dla grzesznego ludu! Jak wtedy, pośród najgłębszego upokorzenia tego ludu, walka poszczególnych niezrozumiałych „sług Bożych” stawała się coraz gorętsza nad pytaniem: Gdzie jest teraz twój Bóg? i nad odpowiedzią: Izrael ma jednak Boga na pocieszenie! Jakże nie mogli powstrzymać się od wykrzykiwania proklamacji w całej nędzy i niesprawiedliwości ludu: Powstań, stań się światłością, albowiem światłość twoja przybliżyła się i chwała Pańska wzeszła nad tobą! Co to jest? Dlaczego ci ludzie tak mówią? Jakie jest źródło całego gniewu, całego współczucia, całej radości, całej nadziei, całej bezwarunkowej ufności, którą wciąż widzimy płonącą jak ogień na wszystkich stronach proroczych ksiąg i Psalmów?

A potem niezrozumiałe, nieporównywalne dni, kiedy czas, dzieje [Geschichte], wszystkie wcześniejsze doświadczenia wydają się stać w miejscu jak słońce nad Gibeonem – wokół człowieka, który nie był prorokiem, poetą, bohaterem, myślicielem, a jednak tym wszystkim był i więcej niż to! Jego słowa budzą przerażenie, ponieważ przemawia z mocą, a nie jak my, teologowie. Z nieodpartą mocą wzywa jednego [z nich]: Pójdź za mną! On również wywiera nieodparte wrażenie „życia wiecznego” na sceptykach i wrogach. „Niewidomi widzą, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, diabły są wypędzane, umarli zmartwychwstają, a ubogim głoszona jest dobra nowina”. „Błogosławione ciało, które Cię nosi” – mówi głos ludu. A im cichszy i bardziej samotny się staje, im mniej naprawdę znajduje „wiarę” w otaczającym go świecie, tym silniejszy triumfalny ton przepływa przez całą jego egzystencję: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem! Ja żyję – i wy też żyć będziecie!

A potem tylko echo, wystarczająco słabe, jeśli porównamy je z dźwiękiem poranka wielkanocnego – a jednak silne, o wiele za silne dla naszych uszu przyzwyczajonych do słabych, żałośnie słabych dźwięków: echo, które pojawienie się tego człowieka znalazło wśród małej gromadki uważnych, czujnych, oczekujących ludzi. Oto echo pierwszych odważnych posłańców, którzy musieli iść na cały świat, aby głosić ewangelię wszelkiemu stworzeniu, oto echo Pawła: „Teraz objawiła się sprawiedliwość Boża! Jeśli ktoś jest w Chrystusie, jest nowym stworzeniem! A Ten, który rozpoczął w was dobre dzieło, dokończy je! Oto ciche, głębokie echo Jana: „Życie się objawiło, ujrzeliśmy jego chwałę, jesteśmy teraz dziećmi Bożymi. A nasza wiara jest zwycięstwem, które zwycięża świat”. – Potem i to echo milknie, Biblia się kończy. – Kim jest człowiek, który mówił i działał w ten sposób, który odnalazł to echo? I znów pytamy: Co jest w Biblii? Co oznacza ten dziwny ruch od Abrahama do Chrystusa?

Czego chce i do czego nawołuje chór proroków i apostołów? Jaka jest ta jedna rzecz, którą wszystkie te głosy wydają się chcieć powiedzieć, każdy w swoim własnym tonie i pozycji? Co dzieje się pomiędzy dziwnym sprawozdaniem: Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię! a równie dziwnym wołaniem tęsknoty: Amen, tak przyjdź Panie Jezu! Co się za tym kryje i co próbuje się wyłonić?

Zadawanie sobie tego pytania nie jest całkowicie bezpieczne. Możemy się zastanowić, czy nie lepiej byłoby nie zbliżać się zbytnio do tego płonącego krzewu. Jeśli przy tym mielibyśmy wyjawić, co tak naprawdę w nas tkwi! Biblia odpowiada na to pytanie każdej osobie i każdej epoce, tak jak na to zasługuje. Zawsze znajdziemy w niej tyle, ile szukamy: Wielkie i boskie, jeśli szukamy wielkich i boskich rzeczy. Błahe i „historyczne” [Historisches], jeśli szukamy błahych i „historycznych” rzeczy – nic, jeśli nie szukamy niczego. Głodni zostają nią nasyceni, a syci są tym zniesmaczeni, zanim jeszcze ją otworzą. Pytanie: co jest w Biblii? często zamienia się w inne pytanie w haniebny i przygnębiający sposób: tak, czego chcesz? I kim jesteś, aby zadawać takie pytania?

Ale musimy odważyć się pytać w ten sposób: ryzykując dokonanie bardzo wstydliwych odkryć na swój temat. Tak, nawet więcej: musimy odważyć się odważnie sięgnąć po odpowiedź, która jest dla nas o wiele za duża, do której jeszcze nie dojrzeliśmy; nawet jeśli czujemy się bardzo niegodni, aby zerwać owoc, którego tak naprawdę nie zasadziliśmy naszą tęsknotą, dążeniem, zmaganiem i wewnętrzną pracą. Tym owocem jest odpowiedź udzielona w temacie mojego wykładu: w Biblii jest nowy świat, świat Boga. Ta potężna odpowiedź mówi to samo, co słowa pierwszego męczennika Szczepana: „Oto widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego stojącego po prawicy Boga! Ani powaga naszej wiary, ani głębia i bogactwo naszych doświadczeń nie dały nam prawa do udzielenia tej odpowiedzi.

Dlatego powiem o tym tylko trochę i niewystarczająco, a wy również będziecie w stanie pojąć i zrozumieć tylko trochę i niewystarczająco. Musimy otwarcie przyznać, że tą odpowiedzią wykraczamy daleko poza siebie. Ale właśnie o to chodzi: jeśli w ogóle chcemy zbliżyć się do treści Biblii, musimy odważyć się sięgnąć daleko poza siebie. Sama treść Biblii nie pozwala nam postąpić inaczej. Biblia ma bowiem nie tylko tę cechę, że najpierw daje każdemu to, na co zasługuje, to, co mu odpowiada: dużo jednemu, trochę drugiemu, nic trzeciemu – ale także to, że nie pozostawia nas w spokoju, jeśli tylko jesteśmy uczciwi, gdy wydobywamy z niej odpowiedź, która nam odpowiada naszymi krótkowzrocznymi oczami i niezdarnymi palcami. Szybko zdajemy sobie sprawę: to jest coś, ale to nie wszystko – to mi wystarczało przez kilka lat, ale teraz nie mogę się tego trzymać.

Biblia wkrótce mówi nam bardzo wyraźnie i bardzo uprzejmie o pewnych „wyobrażeniach”, jakie mamy na jej temat: Więc to jesteś ty, ale nie ja! To jest to, co rzeczywiście może ci bardzo odpowiadać: twoim emocjonalnym potrzebom i poglądom, twoim czasom i twoim „kręgom”, twoim teoriom religijnym lub filozoficznym! Zobacz teraz, że chciałeś odzwierciedlić siebie we mnie i naprawdę znalazłeś we mnie swój własny obraz! Ale teraz idź i poszukaj mnie! Poszukaj tego, co tam jest napisane! To sama Biblia, pewna nieubłagana logika jej kontekstu, która prowadzi nas poza nas samych, zaprasza nas, niezależnie od naszej godności lub niegodności, do sięgnięcia po ostateczną najwyższą odpowiedź, z którą wszystko, co można powiedzieć, zostało powiedziane, nawet jeśli z trudem to pojmujemy i tylko jąkamy się, aby to wyrazić, właśnie dla odpowiedzi: nowy świat, świat Boga jest w Biblii.

W Biblii jest duch, który pozwala nam przez chwilę rozwodzić się nad kwestiami pobocznymi i bawić się nimi, tak jak to robimy – ale potem zaczyna nas popychać i bez względu na to, że możemy się sprzeciwiać: jesteśmy tylko słabymi, niedoskonałymi, bardzo przeciętnymi ludźmi! popycha nas w kierunku głównej kwestii, czy nam się to podoba, czy nie. W Biblii jest nurt, który, gdy już mu się powierzymy, samoczynnie niesie nas ku morzu. Pismo Święte interpretuje samo siebie, pomimo wszystkich naszych ludzkich ograniczeń. Musimy tylko odważyć się podążać za tym impulsem, tym duchem, tym nurtem, który jest w samej Biblii, aby wznieść się ponad siebie i sięgnąć po najwyższą odpowiedź. Tym ryzykiem jest wiara i nie z fałszywą skromnością, powściągliwością i rzekomą trzeźwością, ale w wierze, jako ci, którzy chcą iść tam, gdzie są prowadzeni, czytamy Biblię poprawnie.

I to zaproszenie: odważ się i sięgnij po to, co najwyższe, nawet jeśli na to nie zasługujesz! jest właśnie łaską w Biblii i to jest miejsce, w którym Biblia naprawdę otwiera się na nas, gdzie łaska Boża spotyka nas w niej, prowadzi nas, pociąga i sprawia, że wzrastamy.

Co jest w Biblii? Dzieje! [Geschichte!] Dzieje dziwnego, a nawet wyjątkowego narodu, dzieje potężnych, duchowych osobowości, dzieje chrześcijaństwa w jego początkach. Kawał dziejów wielkich ludzi i idei, którymi trzeba się interesować „jako człowiek wykształcony”, choćby ze względu na ich wpływ na późniejsze czasy i współczesność. Można przez chwilę pocieszyć się tą odpowiedzią i znaleźć w niej wiele piękna i prawdy. W końcu Biblia jest pełna dziejów: dzieje religii, dzieje literatury, dzieje kultury, dzieje świata i dzieje ludzkości wszelkiego rodzaju. Gdy tylko uważnie się do niej podejdzie, ukazuje się obraz pełen życia i kolorów. – Ale radość nie potrwa długo: po bliższym przyjrzeniu się obraz jest całkowicie niezrozumiały i niestrawny [ungenießbar], jeśli to jest naprawdę jego najgłębsze znaczenie: kawałek dziejów. Każdy, kto interesuje się dziejami i opowieściami, po krótkim czasie z przyjemnością odwróci się od Biblii i wróci do gazety lub innych książek.

Ponieważ kiedy studiujemy dzieje lub chcemy bawić się opowieściami, zawsze chcemy wiedzieć: jak to wszystko się stało? Jak jedna rzecz prowadzi do drugiej? Jakie są naturalne, zrozumiałe przyczyny rzeczy? Dlaczego ludzie mówili i działali w taki, a nie inny sposób? Biblia nie daje nam jednak odpowiedzi na pytanie: Dlaczego? Nawiasem mówiąc, dotyczy to nie tylko Biblii, ale wszystkich naprawdę wielkich, decydujących ludzi i wydarzeń w dziejach. Im większy punkt zwrotny, tym mniej odpowiedzi na nasze pytanie: Dlaczego? I odwrotnie: im mniejszy czas lub osoba, tym więcej „historycy [Historiker]” znajdują wyjaśnień i uzasadnień. Ale Biblia stawia miłośnika dziejów przed nieporównywalnymi trudnościami. Dlaczego Izraelici nie zginęli w niewoli egipskiej, ale pozostali ludem, a nawet stali się ludem właśnie w najgłębszej niedoli? Dlaczego?

Bo tak! Dlaczego Mojżesz był w stanie stworzyć prawo, które czystością i ludzkością swoich przepisów może nas, dzisiejszych ludzi, jedynie zawstydzić? Bo tak!

Dlaczego Jeremiasz stoi tam podczas oblężenia Jerozolimy ze swoim przesłaniem zagłady jako wróg ludu i człowiek bez ojczyzny [vaterlandsloser Geselle]? Dlaczego uzdrowienia chorych, świadomość Mesjasza, zmartwychwstanie Jezusa? Dlaczego Saul staje się Pawłem? Skąd ten nadprzyrodzony obraz Chrystusa w czwartej ewangelii? Dlaczego Jan widzi nową Jerozolimę, miasto Boże, na wyspie Patmos, zstępujące z nieba na ziemię niczym przystrojona oblubienica do swego męża – w samym środku rozkwitu Imperium Rzymskiego, jakby to wszystko było niczym? Bo tak! Biedni, biedni badacze dziejów, jakim utrapieniem jest dla nich Biblia! Bo tak!! nie jest tak naprawdę odpowiedzią w dziejach, a jeśli możesz powiedzieć „Bo tak!!” z dwoma „!!” w każdym momencie dziejów biblijnych, to te dzieje są niczym innym jak nonsensem. W przeciwnym razie są zmuszeni szukać powodów i wyjaśnień tam, gdzie ich nie ma, a to, co już z tego wynikło, jest dziejami samymi w sobie, strasznymi dziejami, w którą nie chcę się teraz zagłębiać. Jednak sama Biblia odpowiada na wszystkie nasze dociekliwe „Dlaczego?” Ani jak sfinks z „Bo tak!”, ani jak adwokat z tysiącem powodów, dedukcji i podobieństw, ale mówi nam: Bóg jest decydującą przyczyną. Ponieważ Bóg żyje, mówi, działa, bo tak!! Ale oczywiście, kiedy słyszymy „Bóg”, początkowo może to być dla nas tym samym, co byśmy usłyszeli: Bo tak! W tym miejscu dzieje kończą się na razie, nie ma już o co pytać, zaczyna się coś zupełnie innego i nowego, dzieje z dość osobliwymi powodami, możliwościami i warunkami wstępnymi – w artykułach redakcyjnych naszych gazet lub w małych opowiadaniach w lekturach szkolnych Aargau nie bez powodu nigdy nie mówi się: Bóg stworzył, Bóg przemówił! Głównym pytaniem jest to, czy rozumiemy tę nową i odmienną rzecz, czy mamy dobrą wolę, aby o niej pomyśleć i odpowiedzieć na nią wewnętrznie. Czy chcemy związać się z „Bogiem”? Czy mamy odwagę stanąć tam, gdzie w oczywisty sposób jesteśmy prowadzeni? Czym więc byłaby „wiara”? Nowy świat wdziera się do naszego zwykłego, starego świata. Możemy to odrzucić, możemy powiedzieć: to nic, to wyobraźnia, szaleństwo: „Bóg” – ale nie możemy zaprzeczyć i zapobiec temu, że jesteśmy prowadzeni przez biblijne „dzieje” daleko poza to, co inaczej nazywamy „dziejami”: do świata, do świata Boga.

Moglibyśmy również zacząć od stwierdzenia: Morał jest w Biblii! Jest to zbiór przykładów i nauk o cnocie i ludzkiej wielkości. To również jest prawdą. Nigdy nie kwestionowano tego, że ludzie Biblii byli dobrymi, wzorowymi istotami ludzkimi, od których możemy się nieskończenie wiele nauczyć. Niezależnie od tego, czy szukamy praktycznej mądrości, czy inspirujących przykładów pewnego heroizmu, początkowo znajdziemy to, czego szukamy. – A potem, na dłuższą metę, nie. Na przykład duże części Biblii są prawie bezużyteczne dla szkół i ich, w najlepszym razie, celów moralnych, ponieważ są one dość ubogie w takie mądre nauki i „dobre wzorce do naśladowania”. Bohaterowie Biblii – tak, wszyscy oni są w pewnym sensie godni szacunku, ale Samson, Dawid, Amos, Piotr nie są odpowiednimi wzorami do naśladowania dla miłego, dzielnego, pracowitego, a nawet wykształconego obywatelsko normalnego Szwajcara; Rosa von Tannenburg czy bohaterowie „Serca” Amiciego lub wspaniałe postacie z najnowszych dziejach Szwajcarii to zupełnie inni ludzie! Biblia jest wstydem dla szkoły, a w szkole ciałem obcym. Jak ma być możliwe „zrobienie” czegoś z przykładu i nauk Jezusa dla „praktycznego życia”? Czy to nie jest tak, jakby On na każdym kroku chciał do nas wołać: co mnie obchodzi wasze „praktyczne życie”? Nie mam z tym nic wspólnego, idź za mną lub pozwól mi iść moją drogą! Rzeczywiście, to właśnie w niektórych momentach Biblia zaskakuje nas, wykazując dziwną obojętność wobec naszych koncepcji dobra i zła: Abraham, który chce poświęcić swojego syna Bogu jako ostateczny test swojej wiary, Jakub, który uzyskuje prawo pierworodztwa poprzez sprytne oszukanie swojego niewidomego ojca, Eliasz, który wyrzyna 450 klechów Baala nad potokiem Kiszon, to wszystko nie są przykłady godne pochwały. A jak bardzo brakuje w Biblii materiału moralnego, jak niewiele instrukcji oferuje ona na temat wielkich trudnych kwestii życia biznesowego, małżeństwa, kultury i życia państwowego, z którymi musimy się zmagać. Pomyślmy tylko o jednej rzeczy, która jest dla nas dzisiaj szczególnie zgubna: o tym, jak bezwstydnie [ungeniert] w Biblii nieustannie toczy się wojna! Raz po raz nauczyciele i pastorzy są zmuszeni uciekać się do wszelkiego rodzaju materiałów pozabiblijnych, gdy dochodzą do tych pytań w klasie, ponieważ zarówno Nowy, jak i Stary Testament po prostu zawodzą prawie całkowicie. Raz po raz nawet poważni chrześcijanie, którzy szukają „pocieszenia” i „inspiracji” w osobistych trudnościach w swoim życiu, po cichu zamykają Biblię i zwracają się do poczciwej śpiewki [biederen Leier] Christiana Fürchtegotta Gellerta, do książek Hilty’ego, jeśli nie do psychoanalizy, gdzie wszystko staje się o wiele bardziej praktyczne, jaśniejsze i bardziej zrozumiałe. Raz po raz Biblia całkiem słusznie sprawia na nas wrażenie, że nie oferuje żadnych wskazówek, rad ani modeli dobrego i prawego życia, ani dla jednostek, ani dla narodów i rządów, że nie oferuje nam tego, czego początkowo w niej szukamy! Tak, znowu mamy do czynienia z tym „innym”, nowym, który zaczyna się w Biblii. Wygląda to tak: to nie działania ludzi są najważniejsze, ale działania Boga – nie różne ścieżki, które możemy obrać, jeśli mamy dobrą wolę, ale siły, z których przede wszystkim powstaje dobra wola.

Nie jak to, co rozumiemy przez miłość, może się rozwinąć i udowodnić, ale że wieczna miłość, miłość taka, jak ją rozumie Bóg, istnieje i wybucha – nie jak możemy być sumienni, uczciwi i pomocni w naszym starym, znanym świecie i w ramach jego porządków, ale że nowy świat jest założony i rośnie: świat, w którym króluje Bóg i Jego moralność. W świetle tego nadchodzącego świata Dawid jest wielkim człowiekiem pomimo swojego cudzołóstwa i miecza przesiąkniętego krwią: Błogosławiony człowiek, któremu Bóg nie przypisuje grzechu! Prędzej celnicy i nierządnice wejdą na ten świat, niż wy dziesięć razy wspanialsi i sprawiedliwsi z dobrego społeczeństwa! W tym świecie prawdziwym bohaterem jest syn marnotrawny, który jest tylko zagubiony i pomiędzy świniami – a nie jego moralny starszy brat! Widzisz, to właśnie kryje się za Abrahamem i Mojżeszem, za Chrystusem i jego apostołami: świat Ojca, w którym moralność jest skończona  [erledigt ist], ponieważ jest oczywista. I to jest krew Nowego Testamentu, która chce przejść do naszych żył: wola Ojca, która chce być wykonywana na ziemi, tak jak jest w niebie! Kiedy już uchwycimy to jako znaczenie Biblii, jako jej odpowiedź na nasze wielkie i małe pytania, nadal możemy powiedzieć: Nie potrzebuję tego, nie chcę tego! To nic dla mnie nie znaczy! Nie mogę z tym nic zrobić! Może być tak, że naprawdę nie wiemy, co z tym zrobić na razie na naszych ścieżkach i małych drogach, np. na naszych poprzednich ścieżkach kościelnych i szkolnych, a dla wielu osób na małej osobistej ścieżce życia, którą tak wytrwale podróżowali do tej pory. Istnieją tysiące ślepych zaułków, z których droga do królestwa niebieskiego może początkowo prowadzić tylko wstecz. Jest jednak pewne, że Biblia, jeśli czytamy ją uważnie, prowadzi nas dokładnie do tego punktu, w którym należy podjąć decyzję: Akceptacja lub odrzucenie Bożego królowania. To jest właśnie nowy świat w Biblii. To, co nam oferuje, to chwalebne, napędzające, pełne nadziei życie nasienia, nowy początek, z którego wszystko ma stać się nowe. Nowego świata, życia boskiego nasienia, nie można się nauczyć, nie można go naśladować. Można z nim tylko żyć, wzrastać, dojrzewać. Możesz tylko wierzyć: stać tam, gdzie zostałeś poprowadzony. Albo nie wierzyć. Nie ma trzeciej drogi.

Spójrzmy na to z innej strony: Moglibyśmy również założyć, że prawdziwa religia jest nam objawiona w Biblii: co myślimy o Bogu, jak znajdujemy właściwą drogę do Niego i jak mamy utrzymywać się w komunii z Nim, czyli to, co obecnie często nazywa się „pobożnością” [Frömmigkeit]. Biblia, „dokument pobożności” [Urkunde der Frömmigkeit], jak wiele powiedziano i napisano o niej w ciągu ostatnich 20 lat. I to również jest prawdą. Jak można nie nauczyć się z Biblii wielu rzeczy na temat właściwego stosunku ludzi do tego, co wieczne, do tego, co boskie? – Ale nawet tam nie jest inaczej: musimy tylko szczerze przeszukać Biblię, a z pewnością znajdziemy w niej coś większego niż religia i „pobożność”. Ponownie, jest to tylko skorupa, w której nie chcemy utknąć. Z pewnością dało nam już do myślenia, że istnieje tak wiele różnych rodzajów chrześcijaństwa: katolickie i protestanckie oraz te z wszelkiego rodzaju wspólnot i „kierunków”, staroświeckie i nowoczesne – i wszystkie te chrześcijaństwa odnoszą się do Biblii z równą powagą i gorliwością, wszystkie twierdzą: mamy właściwą pobożność objawioną w Biblii lub jej najbardziej uzasadnioną kontynuację, co mamy o tym powiedzieć? Potrzeba wielkiej bezczelności, aby po prostu odpowiedzieć: cóż, my, protestanci, lub my, członkowie tej czy innej społeczności lub grupy, mamy rację z tych i tych powodów, a wszyscy inni się mylą. Gdy zdamy sobie sprawę z tego, jak łatwo można znaleźć te „powody”, nie będziemy już chcieli grać w tę odwieczną grę. Ale wtedy doszlibyśmy do wniosku, że każdy ma prawo powoływać się na Biblię w swojej pobożności! Wydaje nam się, że duch Biblii po cichu odwraca się od ogólnej zupki tolerancji [Toleranzsüpplein], która jest głoszona jako najwyższe dobro, szczególnie w naszym Kościele kantonalnym! A może wszyscy powinniśmy się mylić z całą naszą „pobożnością”? Tak, w jakiś sposób będziemy musieli szukać odpowiedzi w tym kierunku: „Niech raczej będzie, że Bóg jest prawdą, a wszyscy ludzie kłamcami”. W Biblii są – jeśli chcesz – wszystkie religie, ale jeśli przyjrzysz się uważnie, nie tylko jedna, ale – znowu – „inna”, nowa, większa! Kiedy przychodzimy do Biblii z naszymi pytaniami: jak powinienem myśleć o Bogu i świecie? Jak mogę zbliżyć się do boskości? Jak się dostosować? wtedy odpowiada nam ona niejako: Tak, drogi człowieku, to twoja sprawa, nie musisz mnie pytać! Czy lepiej jest słuchać mszy czy kazania, czy Armia Zbawienia ma właściwe chrześcijaństwo czy „chrześcijańską naukę”, czy stary pastor Müller ma właściwą wiarę czy młody pastor Meyer, czy twoja religia powinna być bardziej religią intelektu, woli czy uczucia, możesz i musisz zdecydować o tym wszystkim sam! Jeśli nie chcesz odpowiedzieć na moje pytania, możesz znaleźć wszelkiego rodzaju argumenty i argumenciki dla jednego lub drugiego punktu widzenia, ale w ten sposób nie dowiesz się, co tak naprawdę tam jest. Koniec będzie zawsze tylko wielką ludzką racjomanią [Rechthaberei], daleką od tego, co jest prawdą i co chce stać się prawdą w naszym życiu! Czy zdajesz sobie sprawę z tego, co nadchodzi? Treścią Biblii nie są właściwe myśli człowieka o Bogu, ale właściwe myśli Boga o człowieku. Biblia nie mówi, jak powinniśmy rozmawiać z Bogiem, ale co On mówi do nas, nie jak znajdujemy drogę do Niego, ale jak On szukał i znalazł drogę do nas, nie właściwą relację, w której musimy się z Nim znaleźć, ale przymierze, które zawarł ze wszystkimi, którzy są dziećmi Abrahama w wierze i zapieczętowanymi raz na zawsze w Jezusie Chrystusie. Jest to zapisane w Biblii. Słowo Boże znajduje się w Biblii. Nasi dziadkowie mieli rację, gdy tak zaciekle bronili idei, że objawienie jest w Biblii, a nie tylko w religii, i gdy nie pozwolili nawet tak pobożnemu i wnikliwemu człowiekowi jak Schleiermacher postawić sprawy na głowie.

Nasi ojcowie mieli rację, uważając, by nie stąpać po chwiejnym gruncie kultury osobowości religijnej. Im bardziej szczerze szukamy w Piśmie Świętym pobożności, tym bardziej jesteśmy pewni, że prędzej czy później otrzymamy odpowiedź na pytanie: Co tam pobożność? – „To Pismo świadczy o mnie”! Szukamy samych siebie – znajdujemy Boga, a potem, z naszymi religiami, chrześcijaństwami i punktami widzenia, wszyscy stoimy tam jako uczniowie uczący się abecadła i niezdary, i nie możemy nawet być smutni z tego powodu, ale radujemy się, ponieważ zamiast wszystkich drugorzędnych rzeczy znaleźliśmy główną rzecz, bez której wszelka pobożność, nawet najgłębsza, jest tylko fikcją i oszustwem. Ta główna rzecz zawiera żywe nasienie, z którego właściwa relacja z Bogiem, służba Bogu „w duchu i w prawdzie” musi koniecznie wyłonić się z własnej woli, niezależnie od tego, czy kładziemy większy nacisk na to czy tamto. Słowo Boże! Stanowisko Boga! Tutaj znowu mamy pełną swobodę wyboru. Możemy bardzo dobrze oświadczyć: Nie mogę nic z tym zrobić, termin „Słowo Boże” nie występuje w moim światopoglądzie, wolałbym raczej trzymać się mojego zwykłego starego „pobożnego” chrześcijaństwa i opowiadać się za tym lub innym kolorem. Albo możemy chcieć usłyszeć to, co jest „wyższe niż wszelki rozum”, możemy pragnąć wzrastać i dojrzewać w mocy Boga i Zbawiciela w wielkim procesie życia, który stanowi treść Biblii, możemy być posłuszni duchowi tej księgi i choć raz zgodzić się z Bogiem, zamiast samemu chcieć mieć rację, możemy odważyć się uwierzyć. Tak, po raz kolejny stajemy przed kwestią wiary. Ale powinniśmy być w stanie zgodzić się, nie chcąc przesądzać tej decyzji, że w Biblii Starego i Nowego Testamentu w każdym razie pobożność Boga – by tak rzec – jest tematem, a nigdy i nigdzie pobożność Żydów, chrześcijan czy pogan, że również pod tym względem Biblia prowadzi nas ze starej ludzkiej atmosfery do otwartych bram nowego świata, świata Boga.

Ale nie jesteśmy jeszcze na samym końcu. Oto, co jest w Biblii: Nowy świat! Bóg! Boże panowanie! Boży honor! Niepojęta miłość Boga! Nie ludzkie dzieje, ale dzieje Boga. Nie ludzkie cnoty, ale cnoty Tego, który powołał nas z ciemności do swojej cudownej światłości! Nie ludzki punkt widzenia, ale punkt widzenia Boga! – Ale teraz pytanie może przyjść z jednej strony: Kim jest Bóg? Jaka jest Jego wola! Jakie są Jego myśli? Czym jest tajemniczy „Inny”, nowy, większy, który pojawia się w Biblii za i ponad wszystkimi ludźmi i rzuca nam wyzwanie, abyśmy zdecydowali: wierzyć czy nie wierzyć? W kogo wierzył Abraham? Dla kogo walczyli i zwyciężali bohaterowie? Kogo prorokowali prorocy? W czyjej mocy Chrystus umarł i zmartwychwstał? Czyje imię głosili apostołowie? Niech „Bóg” będzie treścią Biblii! Ale co jest treścią treści? Niech powstanie „nowa rzecz”! Ale czym jest ta nowość? – A na te pytania przychodzi teraz z innych stron seria szybkich, gotowych odpowiedzi, których posłuchamy tylko od razu; ponieważ wszystkie są poważnymi, dobrze uzasadnionymi odpowiedziami zaczerpniętymi z samej Biblii: – Bóg jest Panem i Zbawicielem, Odkupicielem i Pocieszycielem wszystkich dusz, które się do Niego zwracają, a nowy świat jest królestwem błogości przygotowanym dla Maluczkiego Stadka, które uniknie zatracenia [Verderben]. Czyż nie tak mówi Biblia? – Albo: Bóg jest źródłem życia, które zaczyna tryskać, gdy odwracamy się od zewnętrzności świata i stajemy nieruchomo przed Nim, a nowy świat jest właśnie nieporównywalnym pokojem tego ukrytego życia z Chrystusem w Bogu. Czyż nie jest to również zapisane w Biblii? – Albo: Bóg jest Panem nieba, który czeka na nas i w którym będziemy mieć i cieszyć się naszym obywatelstwem po dobrze wypełnionej podróży przez cierpienia i niedoskonałości tego czasu, a nowy świat jest właśnie tym błogim zaświatem, „cichą wiecznością”, która pewnego dnia powita wiernych. Tak, są to również prawdy zaczerpnięte z Biblii.

Jak mogłyby nie być prawdziwe? Ale czy są prawdą? Czy to już wszystko? Czy możemy czytać lub słuchać Biblii, a nawet tylko kilku jej rozdziałów, a następnie powiedzieć z czystym sumieniem? Dlatego właśnie Słowo Boże dotarło do ludzkości, dlatego odbył tę wspaniałą podróż przez ich dzieje od Abrahama do Chrystusa, dlaczego Duch Święty musiał spaść na apostołów w ognistych językach w dniu Pięćdziesiątnicy, dlaczego Saul musiał stać się Pawłem i podróżować przez lądy i morza – aby tu i tam lub w wielu miejscach człowieczek [Menschlein], taki jak ty i ja, mógł zostać „nawrócony”, znaleźć wewnętrzny „pokój” i po odkupieńczej śmierci pewnego dnia „pójść do nieba”! Czy to wszystko? Czy to jest naprawdę Bóg i jego nowy świat, znaczenie Biblii, treść treści? Czy ogromne środki, które rozwijają się w Biblii, ruchy narodów, bitwy i wstrząsy, które mają miejsce przed nami, cuda i objawienia, które nieustannie się zdarzają, niezmierzone obietnice przyszłości, które są nam składane raz po raz – czy to wszystko nie jest w zbyt dziwnym związku z tym, co z tego wynika – jeśli to niewiele jest wszystkim? Czyż Bóg nie jest większy od tego? Czyż nie mierzyliśmy Boga naszą miarą, nie pojmowaliśmy Boga naszymi pojęciami, nie pragnęliśmy Boga według naszych życzeń, nawet z tymi odpowiedziami, poważnymi i pobożnymi, jakie mogą być? Jeśli zaczynamy uważnie czytać Biblię, to czyż nie powinniśmy wzrastać poza te odpowiedzi? Tak, i w ten sposób również wyrosnąć poza dziwne pytanie: Kim jest Bóg? Tak jakbyśmy mogli w ogóle zadać takie pytanie, jeśli szczerze i dobrowolnie pozwoliliśmy się poprowadzić do bramy nowego świata, do progu królestwa Bożego. Już nie pytasz. Tam widzisz. Tam słyszysz. Tam masz. Tam wiesz. Nie udzielamy już odpowiedzi, które są zbyt małe, zbyt krótkie, zbyt wąskie. Pytanie: Kim jest Bóg? i nasze zbyt małe odpowiedzi na nie wynikają jedynie z faktu, że utknęliśmy gdzieś na drodze przez otwartą bramę do nowego świata, że gdzieś nie pozwalamy Biblii przemawiać do nas bezstronnie, że gdzieś tak naprawdę nie chcemy wierzyć. Wtedy prawda natychmiast staje się niejasna, zagmatwana, problematyczna – albo inaczej wąska, ponura, kościelna, kaplicowa, nudna, nieistotna: „Kto mnie widzi, widzi Ojca!”. Tak właśnie jest: Jeśli pozwolimy się poprowadzić do najwyższej odpowiedzi, jeśli znaleźliśmy Boga w Biblii, jeśli odważyliśmy się z Pawłem nie być nieposłusznymi niebiańskiemu głosowi, wtedy Bóg stoi przed nami jako ten, kim jest. „Wierzysz, to masz!” [Glaubst du, so hast du!] Bóg jest Bogiem.

Ale kto może powiedzieć: Wierzę! „Wierzę, Panie, pomóż niewierze mojej!”. Dlatego wszyscy wciąż jesteśmy tak zakłopotani, gdy zadajemy pytanie: Kim jest Bóg? Tak mali i zawstydzeni w porównaniu z pełnią Bóstwa, którą mężczyźni i kobiety z Biblii widzieli i głosili.

Dlatego mogę teraz tylko jąkać się, podpowiadać i obiecywać w kilku słowach coś z tego, co otworzyłoby się przed nami, gdyby Biblia mogła mówić do nas bez przeszkód, w pełnym przepływie swoich objawień.

Kim jest Bóg? Niebiańskim Ojcem! Tak, to prawda. Ale Ojciec Niebieski jest również na Ziemi i prawdziwie jest Ojcem Niebieskim na Ziemi! Który nie chce dzielić życia na „ten świat” i „zaświaty”! Który nie chce pozostawić go śmierci, aby uwolnienić nas od grzechu i cierpienia! Który chce nas błogosławić nie mocą Kościoła, ale mocą samego życia. Który uczynił swoje słowo ciałem w Chrystusie! Który sprawił, że wieczność zaświtała dla czasu i naprawdę jest już w czasie – bo co to byłaby za wieczność, która nadeszłaby dopiero „potem”! Który nie ma na myśli niczego innego, jak tylko ustanowienie nowego świata!

Kim jest Bóg? Syn, który stał się „pośrednikiem mojej duszy”. Tak, to prawda. Ale więcej niż to: pośrednik całego świata, odkupieńcze Słowo, które było na początku wszystkiego i na które wszystko czeka z tęsknotą i lękiem. A także Zbawiciel moich braci i sióstr. Tak samo Zbawiciel ludzkości, która zbłądziła, zdominowana przez złe duchy i moce, tak samo Zbawiciel wzdychających stworzeń wokół nas. Cała Biblia z mocą głosi nam, że Bóg musi stać się wszystkim we wszystkich, a to, co dzieje się w Biblii, jest już chwalebnym początkiem tego, początkiem nowego świata!

Kim jest Bóg! Duch w swoich wierzących, „Duch, który objawia się przez Syna i płynie do cichych serc, krystalicznie czysty od tronu Boga i Baranka”. Tak, tak! Ale także Ten, który jako Duch – a to znaczy jako miłość i dobra wola – chce i musi wytrysnąć z cichych serc także na zewnątrz, aby to, co wewnętrzne, stało się jawne, widoczne i namacalne: Oto przybytek Boga pośród ludzi! Duch Święty, który tworzy nowe niebo i nową ziemię, a zatem nowych ludzi, nowe rodziny, nowe relacje, nową politykę, który nie ma szacunku dla starych zwyczajów tylko dlatego, że są zwyczajami, dla starych ceremonii tylko dlatego, że są uroczyste, dla starych mocy tylko dlatego, że są potężne! Duch Święty, który ma szacunek tylko dla prawdy, tylko dla samego siebie! Duch Święty, który pośród niesprawiedliwości ziemi ustanawia sprawiedliwość nieba i który nie spocznie, dopóki wszystko, co martwe, nie ożyje, dopóki nie powstanie nowy świat.

To właśnie mówi Biblia. Jest to również w Biblii dla nas. Zostaliśmy w to ochrzczeni. O, gdybyśmy odważyli się w wierze przyjąć to, co oferuje nam łaska!

Czy muszę ci mówić, że to jest to, czego wszyscy potrzebujemy? Żyjemy w starym, chorym świecie, którego dusza woła z najgłębszej niedoli: Uzdrów mnie, Panie, a będę uzdrowiony! We wszystkich ludziach, bez względu na to, kim, gdzie, czym i jak chcą być, istnieje tęsknota za dokładnie tym, co jest napisane w Biblii. Wiesz o tym równie dobrze jak ja.

A teraz posłuchajcie: „Był pewien człowiek, który przygotował wielką wieczerzę i zaprosił na nią wielu, a w godzinie uczty wysłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: „Chodźcie, bo wszystko jest gotowe!”

Wykład wygłoszony 6 lutego 1917 roku w kościele w Leutwil.

Źródło: Karl Barth, Das Wort Gottes und die Theologie. Gesammelte Vorträge, München: Chr. Kaiser 1929, S. 18-32. Vgl. Karl Barth, Vorträge und kleinere Arbeiten 1914–1921 (Karl Barth-Gesamtausgabe, III/48), in Verbindung m. F.-W. Marquardt (†) hrsg. v. H.-A. Drewes, Zürich: Theologischer Verlag Zürich 2012, S. 317-343.

Tekst „Die neue Welt in der Bibel” ukazał się w 1928 roku po angielsku pod tytułem „The Strange New World within the Bible”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *