Jest rzeczą rozumną ufać autorytetom poszerzającym zakres naszej świadomości bez zmuszania nas do uległości. Jeśli na oznaczenie zaufania tego rodzaju użyjemy wyrazu „wiara”, możemy stwierdzić, że nasze poznanie w przeważającej mierze opiera się na wierze. Tak jednak czynić nie należy. Wierzymy autorytetom, ufamy ich sądom, choć nigdy nie bezwarunkowo, ale nie pokładamy w nich wiary. Wiara to coś więcej niż zaufanie do autorytetów, choć zaufanie jest składnikiem wiary. Rozróżnienie to ma istotne znaczenie ze względu na to, że niektórzy dawniejsi teologowie usiłowali dowieść bezwarunkowego autorytetu autorów biblijnych, wykazując godny zaufania charakter ich świadectwa. Chrześcijanin może wierzyć autorom biblijnym, ale nie w sposób bezwarunkowy. Nie pokłada on w nich wiary. Nie powinien pokładać wiary nawet w Biblii. Wiara bowiem jest czymś więcej niż zaufaniem nawet do najbardziej uświęconego autorytetu. Jest ona uczestniczeniem pełnią swego bytu w przedmiocie naszej ostatecznej troski. Terminu „wiara” nie należy zatem używać w powiązanie z poznaniem o charakterze teoretycznym.
Dynamika wiary, s. 54.